Międzyzdroje z dziećmi. 3 propozycje spacerów z wózkiem i/lub rowerkiem.

with Brak komentarzy
Ostatnio przeczytałam, że Międzyzdroje to przereklamowany kurort. Na plaży człowiek na człowieku, parasol na parasolu, parawan na parawanie. Brudno. Wszędzie śmieci i pety. Turyści nie bardzo lubią po sobie sprzątać. 
Fakt, w najgorętszych miesiącach czyli w lipcu i sierpniu, dziki tłum rządzi na całej długości plaży, na molo i wokół Hotelu Amber Baltic, który czasy swojej świetności niestety ma już dawno za sobą. Głównym deptakiem ciężko przejść z dziećmi gdziekolwiek pobliżu, żeby nie zostać zaatakowanym nie tylko przez ogromną falę przepychających się ludzi, ale i przez sezonowe budki z lodami, goframi, stragany z zabawkami i przede wszystkim zapach smażonej ryby…
A mimo to, ciągle jednak lubię Międzyzdroje. To jedno z tych nadmorskich miasteczek, które mają swój klimat i z roku na rok, powolutku, robi się tutaj coraz piękniej. Przyjeżdżamy tu rodzinnie kilka razy do roku i za każdym razem odkrywamy coś nowego. Najbardziej polecam to miejsce poza sezonem, ale w tym roku z braku pomysłu na inne wakacje przyjechaliśmy tutaj w największym szczycie turystycznym i jakoś sobie radzimy.
Poniżej przedstawiam Wam 3 różne propozycje, jak spędzić z dziećmi czas w Międzyzdrojach i okolicach, mając do dyspozycji sprzęty na czterech i dwóch kółkach czyli wózki i rowerek.
Propozycja nr 1 -Dla Stylowych i Tych, Co Pierwszy Dzień (Raz) w Międzyzdrojach
Generalnie to raczej wolimy chodzić w wygodnych, sportowych ubraniach i swoimi ścieżkami, z dala od głównego deptaku i zatłoczonej plaży…. ale w pierwszy dzień pobytu w Międzyzdrojach robimy mały wyjątek.
Międzyzdrojskie Molo – absolutny mus dla każdego, kto dopiero co przyjechał albo przyjechał tutaj pierwszy raz i/lub lubi się pokazać. Molo serdecznie zaprasza wózki i rowerki, o ile oczywiście uda się Wam przecisnąć przez szalony tłum.
My co prawda na molo w tym sezonie nie byliśmy ani razu, ale już na duży plac przed molo zawitaliśmy dumnie pierwszego dnia pobytu, a Elwirka, wystylizowana zgodnie z własnym pomysłem, mogła pojeździć na swoim rowerku z pedałami (przesiadka z rowerku biegowego).
Promenada Gwiazd – jeśli ktoś nie zdążył na Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach, to zawsze może przyjść pooglądać odciśnięte łapy znanych i mniej znanych ludzi w innym terminie. Rowerkiem i wózkiem jedzie się tu bajkowo wprost pod Hotel Amber Baltic, a dalej możemy albo skręcić w lewo na największy, całoroczny plac zabaw w Międzyzdrojach albo próbować dostać się na plażę z wózkiem lub z rowerkiem, gdyż w tym miejscu przy wejściu na plażę jest specjalny zjazd dla wózków dziecięcych i osób niepełnosprawnych. 
Oceanarium w Międzyzdrojach – czynne w okresie marzec-październik. Jest rekin, płaszczki, piranie, żółwiak i rybki zwane „Nemo” – dzieci mają dużo frajdy. Wózki i rowerek można zostawić przy wejściu, panie kasjerki ogarną.
Deptak czyli długa ulica wzdłuż plaży którą nie da się spokojnie przejść – no nijak nie da się tego ominąć, więc wszyscy tam są, jeśli nie są właśnie na plaży albo na molo. A na deptaku tyle atrakcji dla dzieci, że aż głowa boli. Przygotujcie się na wyciąganie kasy na jakieś dziwne rzeczy mniej więcej co 5 minut.
Propozycja nr 2 – Dla Małych (i Dużych) Sportowców i Miłośników Wspaniałych Widoków

Promenada Aquamarina – Pedałowanie na rowerze ćwiczymy głównie na nowej części zachodniej promenady wzdłuż plaży, znajdującej się pomiędzy zejściem J, a zejściem K. Podziwiamy przy tym sobie nasz piękny Bałtyk, całą międzyzdrojską plażę i cudowny widok na klify. 
Obiadek zjadamy w plażowym barze Aquarius, na końcu promenady. To jest o tyle ważna część spaceru z dziećmi w zachodniej części Międzyzdrojów, że później jest już tylko las i nie ma innych możliwości zamówienia ciepłego jedzenia aż do Lubiewa. W oczekiwaniu na posiłek musimy obowiązkowo trochę się powygłupiać.

Po obiedzie, spacerek po pobliskim lesie. Idziemy tam, gdzie nie ma prawie nikogo, a droga z klimatycznych betonowych płyt sprzyja naszym wózkom i rowerkom. Zdradzę Wam, że jest to jedna z dróg odbijająca w lesie w lewo, zaraz po zejściu z promenady Aquamarina od strony Międzyzdrojów do Lubiewa. Tam jest naprawdę inaczej niż wszędzie. I pięknie. Robimy sobie duży bukiet z polnych kwiatów i wracamy tą samą drogą do Międzyzdrojów.

Zejście G na plażę – prawdziwy raj dla rodziców z dziećmi. Możecie wygodnie zjechać sobie na plażę wózkiem czy rowerkiem, nie ma tu żadnych schodów, tylko szeroka droga łagodnie opadająca z głównego deptaku na plażę. Przy zejściu na plażę kolejna miła niespodzianka, można kawałek poprowadzić wózek lub rowerek po gumowych chodniczkach (to nic, że są zasypane piaskiem i tak sprzęt się pięknie prowadzi) do jednego z barów na plaży, a tam… specjalny ogrodzony od morza plac zabaw dla maluszków na plaży, za 3zł można liczyć na 20 minut zabawy. Dodatkowo jest ogromna trampolina-poduszka do skakania z widokiem na morze. Płacicie 3zł i 5 minut świętego spokoju zapewnione jak w banku. Rodzicu, nic tylko bierz dzieci i idź tam. Najbardziej polecam ten zakątek w godzinach późno popołudniowych, a nawet wieczornych. Ludzi jest wtedy mało, można wreszcie usiąść w barze i uzupełnić płyny, których brakuje, a w tym czasie poobserwować sobie Wasze zachwycone dzieci.

fot. Grzegorz Drozdowski
Propozycja nr 3 – Dla Tych, Co Lubią Żubry oraz Szukają Ciszy i Świętego Spokoju

Zagroda Pokazowa Żubrów w Wolińskim Parku Narodowym – kto nie widział żubra w warszawskim zoo, niech idzie zobaczyć, jak żubr wygląda. A kto widział żubra w warszawskim zoo, niech idzie zobaczyć, jak żubr powinien godnie mieszkać.

Jeśli lubicie długie spacery po lesie, całkiem nieźle utwardzoną drogą, po której wózki idą jak przecinaki, to po obejrzeniu żubrów, warto się przespacerować jeszcze dalej w głąb lasu, w stronę Wisełki. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to żeby minąwszy Zagrodę Pokazową Żubrów na rozwidleniu skręcić w lewo, gdyż ta droga jest o wiele bardziej przyjazna dla sprzętów na kółkach. A dalej możecie sobie iść tak długo, jak długo zapragnięcie ciszy, gdyż Wasze dzieci, dla odmiany po gwarnym deptaku i sportowych wyczynach z dwóch pierwszych spacerów, powinny tutaj zasnąć w swoich wózkach kamiennym snem i ten błogi stan może trwać nawet trzy godziny. Nie spotkacie tu raczej żadnego głośnego turysty, jeśli w ogóle kogoś spotkacie. No może jeden raz minie Was niemiecka grupka emerytów na rowerach… Pamiętajcie tylko, że wrócić (nie)stety trzeba będzie tą samą leśną drogą.

Leave a Reply