Plażing z bobasem. 5 rzeczy, których naprawdę nie potrzebujesz brać…

with 3 komentarze
Plażing? Jaki plażing?
Co to w ogóle ma być plażing? Polski język, trudna język.
Wiadomo, że zaraz się ktoś przyczepi… A ja właśnie lubię
takie słowne dziwolągi. Parenting też lubię. Tobie się nie
podoba? Ubolewasz, że język polski na tym cierpi? To bardzo Cię
proszę nie czytaj dalej tego wpisu. I nie wchodź na mojego bloga.
Wakacje. Jedziemy z
dzieciakami nad polskie morze i chcemy się z nimi wybrać kilka razy
na plażę. Jak zawsze mamy już w głowie wizję słodkiego
wspólnego plażowania.
Plażing ma być dla
fanu. Dla grzebania w piachu. Moczenia małych nóżek w wodzie.
Kopania dołów i korzystania do woli z ogromnej piaskownicy. Plażing
nie ma być dla opalania. Plażing z bobasem nie powinien trwać
dłużej niż 3 godziny. Najfajniejsze są chyba godziny
popołudniowe, tak po obiedzie, ale jak ktoś lubi wcześnie wstawać
i się wyrabia, to poranny plażing też wymiata.
Ten słodki obraz psuje
mi jednak często druga, o wiele mniej przyjemna wizja, a mianowicie
Mamy-i-Taty-Tragarzy Wielkiej Plażowej Wyprawki.
Jadąc po raz kolejny nad
nasze polskie morze z dwójką małych dzieci, powinnam już wiedzieć
kilka praktycznych rzeczy. Dlatego chętnie się z Wami podzielę
moimi przemyśleniami.
Na przykład tym, że na
plaży z małymi dziećmi, nie ma żadnego siedzenia, ani tym bardziej
leżenia. Koc jest więc zbędny. Dzieci z koca czym
prędzej uciekają. Albo jedzą piasek. A jak Ty chcesz tam siedzieć,
to Cię piaskiem obsypią. Ewentualnie starsze dzieci uciekną czym
prędzej z naszego pola widzenia lub pobiegną na hura do morza. Więc
i tak nie posiedzisz sobie wygodnie na kocyku.
Leżak. Czy
normalny rodzic małego dziecka, bierze ze sobą na plażę leżak?
Jeszcze nie widziałam. Musiałby mieć chyba ze cztery ręce. Albo
kilku pomocników.
Czy brać wózek? Wózek
ogranicza swobodę ruchów
. Zamiast skupić się na
bezpieczeństwie malucha, jesteś uwięziona przez swój własny
sprzęt. No chyba, że planujesz przechadzkę brzegiem morza i Twoje
dziecko smacznie śpi. Takie przechadzki są nawet przyjemne, jeśli
to nie Ty pchasz wózek… i zdecydowanie poza sezonem, albo gdzieś
naprawdę na odludziu. Trzeba być nieźle pokręconym, żeby
próbować przebić się z wózkiem przez dziki tłum turystów w
środku lata na polskiej plaży. Co w zamian? Na spacer brzegiem
morza z niemowlakiem o wiele lepiej sprawdzi się nosidło lub
chusta. Starszaka można już wziąć na barana i też będzie super
zadowolony.
Zastanów się też czy
potrzebny Ci namiot plażowy
? Kiedyś myślałam, że wezmę na
plażę specjalny namiot i będę w nim karmić malucha. To było za
czasów kiedy moje pierwsze dziecko bardzo krzyczało przy piersi,
wyrywało się i zwracało uwagę wszystkich przechodniów.
Faktycznie raz chyba w tym namiocie nakarmiłam. To było straszne
przeżycie, bo w środku jak się zapniecie jest duszno i
klaustrofobicznie. Zdecydowanie nie polecam. Wiem, że niektórzy
biorą namiot na plażę, żeby trzymać tam jedzenie…
Ale ja się pytam, po
co jedzenie na plaży
? Dzieci są przecież całe upaprane
piachem. Jak tylko umyjesz im ręce zaraz je znowu tam włożą.
Smacznego. Poza tym, pamiętaj, że idziecie tylko na 2 lub 3
godziny. Chyba nikt nie umrze w tym czasie z głodu?
Co w takim razie zabrać na wspólne plażowanie z maluchami?
Propozycja
zestawu, który zmieści się w średniej damskiej torebce.
Ubranka
dla dzieci
Ubierz dzieciaki jeszcze przed wyjściem w stroje plażowe. Wypróbowałam różne ubrania i
najlepsze są zdecydowanie szybkoschnące majteczki i koszulki
odbijające promienie UV. Można takie dostać w Decathlonie. Na
głowę obowiązkowo czapeczki. Przydadzą się takie wiązane pod
szyją, z jednej strony uchronią przed zerwaniem przez wiatr, a
dodatkowo dzieci, które lubią ściągać czapki będą miały
trochę utrudnione zadanie. Polskie morze? Ciepła bluza dla dziecka
z długim rękawem. A czasem nawet wiatrówka. Nieważne, że jak
wychodzicie z domu, żar leje się z nieba. Jak dziecko Ci się
wychłodzi w Bałtyku, nagle słońce się schowa za ogromną chmurę
i powieje wiatr, to nie pożałujesz.
Krem
z wysokim filtrem
Przed wyjściem
posmarujcie się kremem z wysokim filtrem. Unikniesz smarowania na
plaży i oblepiania nakremowanego ciała piachem. Krem i tak pewnie
weźmiesz w razie czego, chociaż wiadomo, że dłużej niż 2 czy 3
godziny i tak nie powinniście siedzieć na plaży, więc jedno
smarowanie przed wyjściem powinno zupełnie wystarczyć.
Aparat
fotograficzny
Uwiecznij te chwile. One
są naprawdę krótkie… Poza tym, fajną zabawą na
przyszłe jesienne albo zimowe wieczory, będzie pokazywanie
dzieciom ich własnych zdjęć z wakacji nad morzem.
Awaryjny
zestaw pieluchowy
Oczywista oczywistość
to pielucha na zmianę i mokre chusteczki. Przewinięcie dziecka na
plaży jest co prawda dość trudne i na stówę do pieluchy i tak
nasypie się piach, ale czasem, jak wiadomo, nie ma innego wyjścia.
Mała woda mineralna
Przyda się do picia albo oczek mycia. Bo piach lubi wpadać dzieciom do oka.
Ręcznik
Raczej konieczny. Mokre, małe ciałka przyda się przecież czymś wytrzeć. Może też służyć jako mini-kocyk. No dobra, ręcznik zarzucamy na torebkę!
Ja i tak wiem, że koniecznie musisz wziąć na plażę jakieś jedzenie dla dzieci… niech to będą chociaż w miarę niebrudzące, małe przekąski. Od biedy mogą być suche naleśniki, jakaś kanapka, kabanosik, herbatniki. Ręce umyjecie w wiaderku…
I najważniejsze, na sam
koniec. Weźcie ze sobą dużo dobrego humoru i luzu! To ma być
przede wszystkim zabawa. Miłego plażingu!
I jeszcze Mistrz Drugiego Planu…

3 Responses

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wow, ale dół wykopałyście. I to tylko w 2-3 godziny 😉 K.

    • admin
      | Odpowiedz

      Ha, to jest dół wykopany samodzielnie przez Super Tatę! Kopał kilka dni w tym samym miejscu 🙂

  2. Kamila Konrad
    | Odpowiedz

    Przyznam że bardzo przydatny post, na pewno bede tu czesciej zagladac 😉
    Pozdrawiam i zapraszam
    http://www.kolorowe-usta.blogspot.com
    http://www.facebook.com/koloroweusta.blog
    http://www.instagram.com/kolorowe_usta

Leave a Reply