Wywiad ze świeżo upieczoną mamą!

with Brak komentarzy
O wchodzeniu w rolę mamy, dobrych i złych stronach ciąży, porodzie, opiece w szpitalu, o wyborze metody karmienia i opiece nad dzieckiem… 


Dziś
na blogu przeprowadzam wywiad z moją szwagierką, Agnieszką
Dworakowską, mamą kilkudniowego Januszka.
  • Witaj
    Agnieszko! Zostałaś świeżo upieczoną mamą! Twój synek urodził
    się kilka dni temu. Ile dni ma Januszek?
  • Januszek
    ma teraz 5 dni.
  • Gratulacje!
    To jest Twoje pierwsze dziecko… Powiedz proszę, jak się czujesz
    w tej stosunkowo nowej dla Ciebie roli mamy?
  • Czuję
    się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwa, choć bardzo zmęczona. Po
    porodzie bardzo mało spałam. Nie dość, że dzieci innych mam
    doskwierały im, to jeszcze mi doskwierały, bo ja nie mogłam spać,
    a moje dziecko akurat wtedy spało. Bardzo mnie odciążył mój
    mąż, Jurek. Jak przyjeżdżał, to się nim zajmował, więc ja
    mogłam spać.
  • A
    powiedz mi co Cię najbardziej zaskoczyło w macierzyństwie?
  • Co
    mnie zaskoczyło… W sumie byłam chyba na wszystko przygotowana…Tak, bo spodziewałam się tego, że będzie ciężko, że będzie
    trudno się pozbierać po tym wszystkim, ale jak obserwowałam te
    wszystkie mamy małych dzieci, które sobie dawały radę i przechodziły to dużo gorzej, bo miały np. depresję albo takie
    rzeczy, z którymi nie mogły sobie same poradzić, więc w sumie
    nie było tak źle.

PRZEBIEG
CIĄŻY
  • Jaka
    według Ciebie była najprzyjemniejsza strona ciąży?
  • Najprzyjemniejsza…
    to były kopniaki! I wyginanie mojego brzucha w różne, dziwne
    strony… Czułam się jakbym miała jakiegoś kosmitę w sobie,
    który tak się wygina, napręża mi skórę, ale to było bardzo
    miłe. To było najprzyjemniejsze!
  • Był
    bardzo ruchliwy?
  • Oj,
    bardzo! Bardzo… I nie miał swojej strony, na której leżał,
    tylko był na każdej stronie. Raz na jednej, raz na drugiej…
    ciężko było wyczuć, na której będzie za chwilę. Także ja nie
    spałam na jednym boku, tylko na obu bokach.
  • Musiałaś
    się po prostu dostosować do małego człowieka…
  • Tak,
    właśnie tak. Czasem jak się próbowałam położyć, zwykle na
    lewym boku, to czułam, że coś mnie uciska… więc tu pewnie miał
    głowę i musiałam wtedy przerzucić się na drugi bok. I wtedy
    było OK.
  • A
    powiedz mi… Najgorsza dolegliwość w czasie ciąży?
  • Nudności.
    To jest najgorsze.To jest coś co mnie wykończyło na początku.
  • Ale
    to całą ciążę miałaś czy tylko pierwsze miesiące?
  • Pierwsze
    trzy miesiące i kawałek drugiego trymestru. Przeważnie rano, ale
    bywało różnie, czasami cały dzień też.
  • To
    nie zazdroszczę… Żadnym mamom tego nie życzymy.

PORÓD
  • Jednym
    z podstawowych pytań, jakie sobie zadają przyszłe mamy jeszcze w
    ciąży, jest: Czy rozpoznam poród? Czy będę wiedziała, że to
    już jest to? Jak to u Ciebie wyglądało? Kiedy się zorientowałaś,
    że już rodzisz?
  • Tak.
    Ja też się zastanawiałam czy tego nie przeoczę…potem
    przeczytałam w internecie, że nie da się tego przeoczyć, żebym
    się nie martwiła, więc poczułam się uspokojona 🙂 Bardziej
    bałam się w związku z tymi wodami płodowymi…Kiedy one
    odchodzą? No nigdy tego nie miałam, więc nie wiedziałam czy to
    się sączy czy jak to się dzieje.
  • Bałaś
    się, że najpierw wody odejdą?
  • Bałam
    się, że nie zorientuję się, że odeszły wody. Ale potem mi
    uświadomiono, że nie da się tego rzeczywiście przeoczyć. Że to
    jest na tyle duże zjawisko… że się nie da przeoczyć.
  • Ale rzeczywiście najpierw Ci wody odeszły?
  • Nie,
    najpierw dostałam skurczy. (Synek w brzuchu) obudził mnie na
    siusiu, jak zwykle o tej samej porze czyli za dziesięć pierwsza…
    no i już się w sumie zaczęło właśnie wtedy. Jak się położyłam
    to czułam, że mnie boli.
  • To
    było takie regularne?
  • Ciągle
    skurcze co 10 minut były, więc patrzyłam na zegarek… Potem
    obudziłam Jurka, że to chyba już. I za chwilę było co 5 minut,
    co 3 , co 4. No i jedziemy do szpitala.
  • A
    nie kontaktowałaś się z położną? Bo wiem, że miałaś
    wcześniej umówioną swoją położną w szpitalu.
  • Tak,
    tak było. Ale jeszcze zadzwoniłam do mamy, że będziemy rodzić,
    żeby przyjechała. I mama przyjechała. W międzyczasie zadzwoniłam
    do położnej. Ona kazała mi wejść pod prysznic i wziąć No-Spę.
    Więc tak zrobiłam, ale to mi w sumie nic nie pomagało. Pod
    prysznicem mnie jeszcze bardziej bolało, bo tam nie mogłam sobie
    usiąść. Jakbym mogła usiąść, to może byłoby lepiej… No
    więc wyszłam spod tego prysznica i wtedy się zaczęły takie
    skurcze co 3, 4 minuty.
  • Przyspieszone…
  • Tak,
    to wtedy Jurek już mierzył, bo ja już nie byłam w stanie.
    Położna… okazało się, że ona miała akurat dyżur w tym
    czasie, więc nie mogła się mną zająć. Szukała zastępstwa.
    Chyba ze 20 minut czekaliśmy, albo dłużej nawet, aż do nas
    oddzwoni… no i ona nie znalazła żadnego zastępstwa dla nas.
    Więc pojechaliśmy na ostry dyżur, o czwartej rano.
  • Do
    świętej Zofii?
  • Tak.
    I tam zaopiekowały się nami dwie, bardzo fajne panie położne.
    Jedna pani była ze mną do czasu rozpoczęcia drugiej fazy porodu,
    a druga od tej drugiej fazy była ze mną. W sumie bardzo fajne
    panie mi się trafiły… Ja bardzo chciałam mieć znieczulenie,
    ale one mi powiedziały, że u mnie tak szybko to wszystko idzie,
    więc nie ma to sensu. Więc pobrali mi krew, bo miałam morfologię
    „za starą” już o dwa dni i czekało się długo na wyniki. A
    jak już miałam tę morfologię, to ja już miałam 8 cm rozwarcia.
  • I
    już było po znieczuleniu… to znaczy już nie można było po
    prostu tego zastosować?

  • Tak.
    Wrzuciły mnie do wody, w wodzie zrobiło się 9 cm rozwarcia. Potem
    na łóżko. Tylko, że już na łóżku to z półtorej godziny to
    trwało..
  • Czyli
    druga faza porodu tyle trwała, półtorej godziny. A później
    jeszcze trzecia faza, czyli łożysko.
  • Tak,
    trzecia faza to już był Janusz, już leżał sobie na mnie, Jurek
    ze mną gadał…
  • Czyli
    podsumowując: Ty miałaś wykupioną położną, która nie mogła
    w tym czasie co Ty rodziłaś Ciebie obsłużyć i dlatego normalnie
    z dyżuru poszłaś do położnej, więc tak naprawdę umowa nie
    doszła do skutku w Twoim przypadku i można powiedzieć, że tak
    jakby przyjechałaś „z ulicy” na dyżur do św. Zofii i Cię
    przyjęli.
  • Właśnie
    tak. I jeszcze tak trafiliśmy, że było mało ludzi i dopiero za
    nami zaczęły się kobiety schodzić.
  • Gdybyś
    mogła coś zmienić w samym przebiegu porodu, to co by to było?
    Czy jest w ogóle taka rzecz?
  • Nie,
    jestem zadowolona z przebiegu porodu. Może bym się zastanawiała
    nad tym rodzeniem w wodzie… bo my nie mogliśmy ze względu na
    pobieranie krwi pępowinowej. W sumie chyba w wodzie byłoby mi
    łatwiej urodzić, bo jak wyszłam z wody, to mi skurcze przestały
    się nasilać, ustąpiły mi.
  • To
    gdybyś mogła cofnąć czas, to nie pobrałabyś tej krwi?
  • Nie,
    to nie tak. I tak bym ją pobrała.
  • Po
    prostu jesteś ciekawa doświadczenia, jakby to mogło być, urodzić
    w wodzie?
  • Tak,
    jakby to było, gdyby się urodził w wodzie.
  • OK.
    Następne pytanie miało być o znieczuleniu, ale już sobie
    odpowiedziałyśmy, że Ty nie miałaś… Rozumiem, że jesteś
    zadowolona, że tego znieczulenia nie było?
  • Nie
    wiem jak jest ze znieczuleniem… Ale u mnie i tak to wszystko
    szybko poszło.

SZPITAL
  • Agnieszko,
    czym się kierowałaś przy wyborze szpitala? Dlaczego chciałaś
    rodzić w św. Zofii?
  • Wiedziałam,
    że Ty tam rodziłaś.
  • I
    tylko tym?
  • Tak!
    Tylko tym się kierowałam… 😉 Nie zasięgałam innych opinii,
    raczej ja sama polecałam ten szpital, bo Ty polecałaś… i tak to
    było. Moje koleżanki też tam rodziły, ale to raczej Twoje zdanie
    na to wpłynęło.
  • O,
    to bardzo mi miło i cieszę się, że jakąś Dobrą Radę mogłam
    przekazać dalej… A rozumiem, że Ty też jesteś zadowolona z
    zapewnionej Wam opieki?
  • Tak,
    bardzo jestem zadowolona. Te położne naprawdę fajnie to robiły.
    Znaczy ja tego nie widziałam jak to tam się działo, miałam cały
    czas zamknięte oczy, bo łatwiej wtedy wyłączyć mózg. Ale z
    tego co mama mi opowiadała, to te panie położne klęczały nade
    mną. Tak, bo jak ja byłam przy drabinkach, to one normalnie leżały
    na podłodze i patrzyły co tam się dzieje. To szacun ode mnie,
    naprawdę…
  • Były
    bardzo zaangażowane?
  • Bardzo.
    I w sumie aż cztery panie przychodziły do mnie. Cztery panie
    kładły się na mnie, żebym urodziła. Tak, tak. Przyszła pani
    doktor, ta pani doktor tak ścisnęła mocno, że ciekawe czy jej
    nie boli do tej pory… ale to dzięki temu urodziłam, bo to był
    ten moment kluczowy kiedy mnie tak ścisnęła. Także bardzo jestem
    zadowolona. Bardzo fajne, profesjonalne panie.
  • Pięknie…
    Z osób towarzyszących, to
    rozumiem, że była z Tobą i Twoja mama i Twój mąż? Tak? Czyli
    dwie osoby bez problemu też mogły uczestniczyć… To nie jest
    chyba takie oczywiste w każdym szpitalu.
  • Nie,
    te panie nikogo nie wyganiały. Wręcz przeciwnie, chciały, żeby
    był ktoś jeszcze ze mną. Bo jak ja byłam z dyżuru tam przyjęta,
    to one nie miały czasu dla mnie non stop ze mną siedzieć. Tak
    naprawdę, jakby nie było ze mną Jurka i mojej mamy, to byłabym
    tam sama…

TORBA
DO SZPITALA
  • Czy
    czegokolwiek Ci zabrakło w torbie spakowanej do szpitala? Dla
    Ciebie lub dla maluszka?
  • Nie,
    wszystko miałam.
  • Tak
    dobrze się zorganizowałaś?
  • Tak.
    To znaczy ładowarki do telefonu nie wzięłam… to była jedyna
    rzecz, którą Jurek mi przywiózł.
  • A
    czy były jakieś rzeczy, które okazały się nieprzydatne w Twojej
    torbie? Takie rzeczy, których byś następnym razem nie wzięła?
  • Szlafroka
    mogłam nie brać, bo było tak gorąco, że był niepotrzebny. Ale
    poza tym, z racji takiej że my blisko tego szpitala mieszkamy, to
    Jurek zawsze mógł mi też coś przywieźć… I za mało wody
    wzięłam. Mineralnej.

KARMIENIE
DZIECKA
  • Agnieszko,
    od początku postanowiłaś karmić dziecko mieszanką. Czy możesz
    nam powiedzieć skąd taka decyzja? Skąd taki wybór?
  • Razem
    z mężem chcieliśmy po prostu brać czynny udział w wychowywaniu
    naszego dziecka, w opiece nad nim. Tak jak widziałaś on też karmi
    i jest zadowolony z tego…
  • Wszystkie
    czynności wykonuje tak samo jak mama…
  • Tak,
    jeśli ja bym nie mogła, to zawsze jest tata, który to robi.
  • Czyli
    czujesz się pewniej, że jest druga osoba, która może też
    zapewnić maleństwu karmienie?
  • Mąż
    ma w sumie taki sam kontakt jak ja z dzieckiem. I na tym nam
    zależało.
PRZYGOTOWANIE
MIEJSCA DLA DZIECKA W DOMU
  • Wasz
    synek śpi w osobnym pokoju. Opowiedz nam trochę o tym, jak to
    wygląda w praktyce? Jak się orientujecie, że on się budzi? Jak
    często to się dzieje? Kto chodzi go przewijać i karmić w nocy?
  • Mamy
    kamerkę, więc w sumie Januszek śpi z nami, tak jakby, bo go
    widzimy. A kto chodzi? Na zmianę chodzimy. Ten, kto pierwszy
    wstanie tak naprawdę.
  • I
    jest po równo? Przynajmniej na razie?
  • Nie
    wiem, bo w nocy to ja jestem nieprzytomna, więc nawet nie wiem ile
    czasu z nim spędziłam. Ale chyba po równo… tak mi się wydaje.
    Chodzimy go karmić co 3 godziny.
  • Czy
    wychodzi na to, że jedna osoba ma 6 godzin snu dla siebie?
  • No
    niekoniecznie, bo jak długo się (Januszek) drze… to druga osoba
    idzie z odsieczą.
  • To
    trzeba wtedy pomagać.
  • Tak,
    właśnie.
  • Ok,
    czyli to nie jest tak różowo..
  • Nie…
  • Ale
    pomagacie sobie?
  • Tak.
    Musimy się najpierw z nim dotrzeć, rozpoznać go, o co mu
    dokładnie chodzi i będziemy już wtedy mogli sobie wybierać np.
    dobra, na kolkę to Ty idź! A na coś innego to ja pójdę…

WIEDZA
O OPIECE NAD DZIECKIEM
  • Agnieszko, z jakich źródeł, czerpałaś, czerpiesz lub
    planujesz czerpać wiedzę o opiece nad dzieckiem, o jego
    wychowaniu?
  • Na
    pewno nie z internetu, chodzi mi o fora. Nie na forach, bo różnie
    z tym bywa, więc raczej od mam, po prostu.
  • Po
    prostu od innych mam?
  • Dużo
    mam jest teraz wśród moich znajomych. Po prostu się obserwuje jak
    ktoś wychowywał swoje dzieci, więc się powiela to później.

ALTERNATYWNE
METODY WYCHOWYWANIA DZIECKA
  • Powiedz
    czy słyszałaś o takim koncepcie wychowywania dziecka w duchu
    rodzicielstwa bliskości?
  • Nie,
    ale to pewnie chodzi o to, żeby nosić maluszka, tak?
  • Tak,
    pytam właśnie dlatego, że ja praktykuję tę metodę można
    powiedzieć, bo moje dzieci były nieodkładalne, one nie chciały
    spać same i ja się tak zaczęłam interesować tym rodzicielstwem
    bliskości, a głównie chodzi mi tutaj o karmienie piersią i też
    spanie z dzieckiem blisko, co po naszej rozmowie widać, że Twoje
    podejście jest zupełnie inne. Dlatego chciałam się Ciebie spytać
    jak Ty w ogóle oceniasz mamy, które tak postępują jak np. ja.
  • Ja
    staram się nie oceniać. Ale jeżeli ktoś ma taką potrzebę, i
    ten mały człowiek i mama, żeby np. spać ze sobą czy żeby cały
    czas mieć to dziecko przy sobie, no to jak najbardziej. To wszystko
    zależy od tego człowieka małego, co on potrzebuje. Janusz jak na
    razie nie wykazuje takich chęci, żeby chciał być non stop z
    nami. On sobie sam potrafi leżeć, gapi się, coś tam sobie myśli,
    sobie duma, sam zasypia też, bywają takie momenty, więc na razie
    on nie wykazuje takich chęci.
  • A
    w jaki sposób sam zasypia, bo to też jest dla mnie interesujące?
  • Odkładamy
    go i on sobie coś tam poduma, poduma i zamyka oczy.
  • I
    bach?
  • Tak.
    Czasem też tak jest, że podchodzimy i go po główce głaszczemy,
    też to dobrze na niego wpływa. Teraz to w ostatnich dniach to się
    rzadziej zdarzało, bo on już się chyba zaczyna tak swobodniej
    czuć i że jak popłacze, to może mnie wezmą na ręce?
    Przynajmniej tak mi się zdaje, że on tak myśli…Ale cieszę się,
    że też potrafi tak sam się sobą zająć, chociaż jest taki
    mały.
  • No
    to super… W ogóle bardzo fajnie słyszeć, że dziecko potrafi
    się sobą samo zająć i potrafi też samo usnąć.
  • No,
    tak.

  • takie egzemplarze…



PLANY
NA PRZYSZŁOŚĆ

  • Opowiedz
    nam o swoich planach na przyszłość. Jak długo planujesz zostać
    z dzieckiem w domu i opiekować się nim? Będziesz korzystać z
    całego urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?
  • Na
    pewno rok chciałabym z nim zostać. Czy dłużej? To ciężko mi
    jest teraz powiedzieć. Pewnie jak każdej matce będzie mi ciężko
    go zostawić. Może to się różnie potoczyć, ale ten rok na pewno
    planuję z nim zostać.

ZAKOŃCZENIE
  • Czy uważasz, że
    jesteś bardziej szczęśliwa teraz, gdy urodziłaś już dziecko?
  • Niż
    byłam w ciąży?
  • Niż
    byłaś w ciąży lub nawet przed ciążą.
  • I
    wtedy i teraz jestem szczęśliwa, tylko teraz po prostu jest
    inaczej.
  • Wymień
    Agnieszko jedną rzecz, którą chciałabyś przekazać innym mamom.
  • Bardzo
    mi się podoba jak nasz synek sobie śpi i się sam do siebie
    uśmiecha. To po prostu… to, że mnie budził i dwie godziny
    musiałam go na rękach nosić, to już jest naprawdę nieważne.
    Jak on się tak uśmiechnie, tak z rozdziawioną gębą… to jest
    cudowne.
  • To
    bardzo, bardzo miło to słyszeć! Dziękuję Ci, Agnieszko, za
    rozmowę.
  • Dziękuję
    również.

Leave a Reply