BLW. Kiedy zacząć i dlaczego warto?

with 5 komentarzy

Hej! To już mój trzeci wpis w ciągu trzech dni od założenia bloga, więc chyba moc z Forum Przedsiębiorczych Mam nadal jest ze mną!

Pomyślałam, że fajnie byłoby podzielić się moim doświadczeniem w dziedzinie rozszerzania diety niemowląt. Podkreślę jednak, że piszę tutaj tylko jako praktykująca mama. Nie jestem żadnym ekspertem ds. żywienia. Nie skończyłam żadnych studiów w tym zakresie i nie mam żadnego doświadczenia zawodowego na tym polu. Chciałabym jednak poprzez ten wpis pomóc rodzicom, których dzieci nie chcą być karmione. Chciałabym też pomóc wszystkim mamom i opiekunom zdecydować kiedy pozwolić dzieciom na samodzielne jedzenie, czyli kiedy wprowadzać metodę rozszerzania diety określaną ostatnio modnym terminem BLW.

Moją pierwszą córę karmiłam piersią, na żądanie, bez stałych pór, w dzień i w nocy. Z wprowadzaniem nowych pokarmów cierpliwie czekałam aż moje dziecię skończy magiczne 6 miesięcy. I co? Ponieważ nie miałam wokół siebie nikogo znajomego z małym dzieckiem, a moja mama i babcia mieszkają daleko, byłam kompletnie zielona w temacie. Wówczas jedyna moja wiedza o rozszerzaniu diety była oparta na zaleceniach lekarzy, ulotkach dostępnych w każdej niemal przychodni i magazynach dla mam. Uzbrojona w tę oto wiedzę, nakupowałam słoiczków różnych firm z gotowym jedzeniem i wycelowałam pierwszą łyżeczkę w buźkę mojej pierworodnej. Buzia nawet się otworzyła. Na tę pierwszą łyżeczkę. I to był koniec. Córka więcej słoiczków nie ruszyła.

Martwiłam się. Bardzo się martwiłam, że ona nie chce jeść. Co robić? Jak żyć? Zaczęłam czytać na ten temat. Najpierw oczywiście o sposobach na niejadka. O wszystkich możliwych schematach rozszerzania diety. O przepisach dla niemowlaków. Próbowałam sama robić domowe zupki i papki. Wszystko na nic. Moje dziecko, jak mi się wtedy wydawało, odmawiało jedzenia.

Córka odmawiała w ten sposób, że gdy widziała zbliżającą się łyżeczkę, po prostu odwracała głowę, a gdy tę głowę udało się jakimś cudem zatrzymać, zaciskała usta. Na amen. Stanęłam przed poważnym dylematem: Karmić na siłę, mimo wyraźnego oporu dziecka, bo przecież ona MUSI już coś jeść (zalecenie wielu lekarzy pediatrów)? Czy nie karmić w ogóle? Naprawdę chciałam moje dziecko nakarmić. Uważałam, że tak trzeba. Codziennie dzielnie otwierałam nowy słoiczek i po nieudanej próbie karmienia, sama go zjadałam. O ile owocowe słoiczki nawet mi smakowały, to wszelkie warzywka i obiadki dojadałam, a właściwie całe zjadałam na siłę, żeby się nie zmarnowały. No dobra, przyznam się, że niektóre wyrzucałam od razu po spróbowaniu – były po prostu niedobre. Po kilkunastu dniach nieudanych prób karmienia łyżeczką, kilka razy dziennie, poddałam się. Przestałam dalej próbować.

Karmiłam nadal tylko piersią, ale wciąż się martwiłam. Czy moje dziecko jest chore? Dlaczego nie chce nic jeść oprócz cycka? Czy robię coś nie tak? Panicznie bałam się spotkania z moją babcią, dla której jedzenie to podstawa. Na szczęście babcia mieszka ponad 500km ode mnie, więc nie widziałam jej zbyt często. Bałam się też trochę spotkań z teściową,w ogóle z rodziną i z innymi mamami. Może pomyślą że niedostatecznie się staram, albo że nie umiem nakarmić swojego dziecka?

Problem rozwiązał się sam. Mniej więcej pod koniec siódmego miesiąca życia, moje dziecko zaczęło okazywać zainteresowanie tym co jadłam ja i mój mąż. Np. całym jabłkiem, śliwką, ziemniakiem, marchewką, makaronem, kotletem. Czyli dziecko generalnie chciało jeść, problemem było karmienie łyżeczką. Przypomniałam sobie wtedy, że gdzieś coś czytałam o tym, że małe dzieci same jedzą rękami. BLW, Baby-led weaning, Bobas Lubi Wybór.

No dobra, googlujemy BLW. Wszyscy to umiemy, więc nie będę tu pisać co to jest metoda BLW. Tak naprawdę to nie jest żadna nowa moda, tylko naturalny, instynktowny sposób rozszerzania diety. Nie chcę tu umniejszać naszego człowieczeństwa i całego rozwoju cywilizacji, ale żeby było krótko i zdroworozsądkowo: Jedzenie to podstawowa czynność życiowa. Jedzą ludzie, jedzą też zwierzęta. Człowiek jest ssakiem. W jaki sposób inne, zdrowe ssaki, przechodzą od mleka matki do samodzielnego jedzenia i zdobywania pokarmu? Czy np. lwy robią swoim lwiątkom papki i wkładają im je do pyszczka łyżeczką? Nie? Ależ leniwe te zwierzaczki…

 

KIEDY ZACZĄĆ ?

Primo: Nie robimy nic dopóki dziecko samo z siebie nie zasygnalizuje potrzeby jedzenia.

Dlaczego? To jest pierwszy sygnał gotowości dziecka. To jest jego gotowość psychiczna, emocjonalna i również fizyczna (sięganie po jedzenie) na podjęcie tego kroku.

Secundo: Czekamy, aż bobas skończy przynajmniej 6 miesięcy

Dlaczego? Chodzi o dojrzałość układu pokarmowego dziecka. Ponieważ ciężko nam to w praktyce sprawdzić, dla pewności po prostu przyjmujemy tę umowną granicę i staramy się nie wprowadzać nowych pokarmów wcześniej, nawet jeśli dziecko już samodzielnie siedzi i wyrywa się do jedzenia. Ale też nie martwiłabym się specjalnie, gdyby takie dziecko, coś nam podjadło w wieku 5 i pół miesiąca.

Tertio: Czekamy, aż dziecko zacznie siedzieć

Dlaczego? Przy podawaniu pokarmów metodą BLW, ze względów bezpieczeństwa, ważne jest upewnienie się, że dziecko przyjęło odpowiednią pozycję do jedzenia. Chodzi o eliminację ryzyka zadławienia.

Zazwyczaj tak się dzieje, że punkt pierwszy i punkt trzeci występują w okolicach szóstego miesiąca życia dziecka. Czyli rozszerzanie diety odbywa się mniej więcej w tym właśnie czasie. Jednak każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie Największe różnice, mogą występować przy punkcie trzecim. Niektóre, bardzo ruchliwe dzieci zaczynają przygodę z siadaniem już w wieku pięciu miesięcy, inne dzieci nie są takie szybkie i często potrzebują na to więcej czasu, wiele z nich siada dopiero w ósmym miesiącu życia lub nawet później. Szczerze zachęcam do bycia cierpliwą i wyrozumiałą dla naszego dziecka w tym ostatnim przypadku.

Jednakże, z mojego własnego doświadczenia, a także na podstawie rozmów z innymi mamami, których dzieci wkrótce kończą magiczne 6 miesięcy i „chcą jeść, a jeszcze nie siedzą”, wiem, że większość mam chce lub potrzebuje zacząć rozszerzać dietę swojemu maluchowi właśnie w tym czasie. Nie potępiam tego. Jeśli matka czuje, że tak trzeba, to powinna słuchać swojego wewnętrznego głosu. Mam tylko nadzieję, że to jest samodzielny wybór tych matek, a nie silna presja otoczenia.

 

DLACZEGO WARTO ?

Zyskujesz cenny czas. Gdy dziecka nie trzeba karmić, możesz w tym czasie sama zjeść lub ogarnąć kuchnię.

Dziecko uczy się chwytania, trzymania, kierowania pokarmu do buzi, gryzienia, przeżuwania

Dziecko poznaje jak wygląda prawdziwe jedzenie, jak pokarmy różnią się między sobą, jakie mają kształty, barwy, konsystencję.

Dzieci karmione metodą BLW szybciej posługują się sztućcami. Roczne dziecko wcinające jogurt czy gęstą zupę łyżeczką czy piętnastomiesięczny szkrab operujący małym widelcem, to normalka!

Cała rodzina je zdrowiej. Ponieważ zazwyczaj podajesz niemowlęciu to samo, co zwykle jedzą dorośli i starsze dzieci, zaczynasz przywiązywać większą wagę do jakości posiłków spożywanych przez wszystkich domowników.

Ty i dziecko jesteście po prostu szczęśliwsi. I to jest chyba najważniejsze.

Polecam też literaturę:

Rapley G. Murkett T. Bobas lubi wybór. Wydawnictwo Mamania
Rapley G. Murkett T. Bobas lubi wybór. Książka kucharska. Wydawnictwo Mamania
Gonzales C. Moje dziecko nie chce jeść. Wydawnictwo Mamania

Internet:

Ala’Antkowe BLW – Naprawdę świetny blog z gotowymi przepisami w stylu BLW, mnóstwo pysznych inspiracji dla maluchów i nie tylko!

5 Responses

  1. (O)błędnamama
    | Odpowiedz

    Nie zgodzę się tylko z jednym. Tym oszczędzaniu czasu. Przynajmniej w naszym przypadku. Sprzątania dużo po takim obiadku a trzeba być okok jak je bo ma tysiąc pomysłów co zrobić z jedzeniem oprócz samej konsumpcji:)

    • admin
      | Odpowiedz

      Dziękuję (O)błędna mamo za Twój wpis. Faktycznie sprzątanie po posiłkach jest ciemną stroną BLW, również dla mnie. Ale mimo to, jestem ciągle na TAK!

  2. Madziulina
    | Odpowiedz

    Jako mama jednego niejadka szczerze mówiąc dałabym wszystko żeby móc te podłogę posprzątać . Teraz przy 2 dziecku postanowiłam sobie ze zrobię absolutnie wszystko żeby Zosia niejakim nie została. Jest nadzieja w blw.Narazić początki z jedzeniem takie jak u Ciebie. Ma prawie 8 miesięcy a ja się zamartwiam bo słoików nie chce za to robi duże oczy na to co my jemy.Pierwsze próby kończą się rozgniataniem wszystkiego i wyczesywaniem z włosków kawałeczkw np brokuły ale jestem dobrej myśli 🙂 może starszy synek jak zobaczy ze siostra je też zacznie chętnie jeść…

  3. admin
    | Odpowiedz

    Trzymam kciuki za to, żeby rozszerzanie diety kojarzyło się Wam z przyjemnością z jedzenia. Jesteś na dobrej drodze. Dobrze Cię rozumiem, wiem jak to jest, gdy się zamartwiasz bo dzieci nie wykazują zainteresowania jedzeniem… Lektura obowiązkowa: Carlos Gonzales, "Moje dziecko nie chce jeść" – naprawdę warto! Dziękuję za Twój komentarz.

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wow, that's what I was exploring for, what a information! existing here at this webpage, thanks admin of this website.

Leave a Reply